Dziś Pomruk był u weterynarza. Pierwsze odrobaczenie, za 10 dni kolejne i pierwsze szczepienia.
Jest jak mały czarny rzep. Nie umie odczepiać pazurków. Przypina się do wszystkiego i trudno mu się od tego oderwać :) Popołudnie spędził na skakaniu tu i tam. Skończyło się to upadkiem na tyłek ze stolika. Szybko jednak o nim zapomniał i przyczepił się do narzuty na fotelu.
Eksploracja powierzchni biurowej była natomiast niezwykle owocna.
Były zabawy karteczkami, pisaczkami, temperówką, ołówkiem ale największą furorę zrobił mikrofon.
Były też ćwiczenia rozciągające :)
A na koniec zwinął się w kłębek na moich kolanach, pomruczał i teraz smacznie sobie śpi :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz